Pierwszy semestr zaliczony
Wczoraj oddałem indeks do Centrum Obsługi Studenta, więc teraz mogę się cieszyć zasłużonymi feriami – które dla mnie będą trwać aż dwa dni (trzy jeśli liczymy piątek). Za ten stan rzeczy mogę winić tylko siebie, tak to jest jeśli nie chce się człowiekowi uczyć na pierwszy (i drugi) termin.
Teraz jednak małe podsumowanie pierwszego semestru. To, co mi się przypomina pierwsze jeśli pomyśle o Politechnice to słowa mojej byłej nauczycielki fizyki, która powiedziała mi by na tą uczelnie nie iść – bo stracę 5 lat. Po pierwszym semestrze – jeśli chodzi o Informatykę – muszę przyznać że to półrocze produktywne nie było. Osobiście niczego nowego się nie nauczyłem, ale rozumiem to że nie wszyscy na roku byli zainteresowani programowaniem tak jak ja – mam tylko nadzieje że w następnym semestrze Informatyka się rozkręci.
Jeśli jednak bierzemy pod uwagę inne przedmioty – takie jak Analiza (pozdrawiamy Mateusza), Algebra (pozdrawiamy Marcina), BHP i Ergonomia czy nawet Fizyka (pozdrawiamy Marka) – to mogę powiedzieć że czegoś się nauczyłem, więc tutaj zadanie uczelni zostało spełnione – student czegoś się nauczył.
O fizyce trzeba jednak powiedzieć trochę więcej, a to dlatego że przez ten przedmiot nie miałem dłuższych ferii. Wszystkie przedmioty zaliczyłem w terminie, tylko ten wykład z fizyki… Przy fizyce i jej zaliczaniu, pojawiło się wiele głosów mówiących że to wina egzaminatora, że wymyślił sobie jakiś wysoki poziom którego my – biedni studenci informatyki – nie potrafimy osiągnąć (w pierwszym terminie zdało 6 osób, a w drugim 26). Mówiąc (albo pisząc) szczerze, to sam byłem jednym z nich. Patrząc jednak na to racjonalnie, trzeba przyznać że jest to jednak próba zwalania na innych winy za swoje błędy. No cóż, wszyscy jesteśmy ludźmi.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o podsumowanie pierwszego semestru – wszystko jest zdane, nie mam żadnych zaległości – teraz tylko czekać na drugi semestr i co ważniejsze: Nie obijać się jeśli chodzi o naukę!
Euro 2012

Za pół roku w Polsce i w Ukrainie będzie odbywało się Euro 2012, jednak już teraz poznaliśmy jakie drużyny będą się zmagać w jakich grupach, można to sprawdzić na przykład na Wikipedii. Ciekawie to podsumowała to Angora na swojej okładce (którą możecie zobaczyć obok).
Ja zaś postanowiłem spytać się moich kolegów – którzy mają większą wiedzę o piłce kopanej, większe szczęście w typowaniu wyników, albo po prostu chciałem poznać ich zdanie na ten temat. Te typy tutaj przedstawię by nie zapomnieć o tej małej ankiecie i sprawdzić czy te typy się sprawdzą, jeśli tak to będę wiedział kogo pytać o wyniki przy obstawianiu…
-
Mateusz
- Grupa A – Grecja, Czechy
- Grupa B – Holandia, Niemcy
- Grupa C – Hiszpania, Włochy
- Grupa D – Francja, Anglia
- Mecz finałowy – Holandia vs Francja
-
Marek
- Grupa A – Rosja, Czechy
- Grupa B – Holandia, Niemcy
- Grupa C – Hiszpania, Włochy
- Grupa D – Francja, Anglia
- Mecz finałowy – Hiszpania vs Niemcy
-
Marcin
- Grupa A – Grecja, Czechy
- Grupa B – Holandia, Niemcy
- Grupa C – Hiszpania, Włochy
- Grupa D – Francja, Anglia
- Mecz finałowy – Hiszpania vs Niemcy
-
Patryk
- Grupa A – Rosja, Grecja
- Grupa B – Portugalia, Niemcy
- Grupa C – Hiszpania, Włochy
- Grupa D – Francja, Anglia
- Mecz finałowy – Hiszpania vs Anglia
PS: Koledzy “pogrubieni” to ci którzy na piłce nożnej się znają, zaś pogrubienie zespołu przy meczu finałowym oznacza że ma wygrać.
Zobaczymy czy te typy się sprawdzą, a jakie są wasze? Może ktoś z soupa będzie mieć lepsze pomysły? Jeśli tak, to napiszcie komentarz, albo dajcie react na moim soupie. Wszystko się okaże 1 lipca, gdy skończy się ostatni mecz Euro 2012, wtedy też przypomnę się z tymi typami i zrobię podsumowanie.
IT Academic Days 2011
Czyli w skrócie ITAD, ta – nazwijmy to – konferencja odbyła się na Politechnice Opolskiej 22 listopada. Była ona organizowana przez koło studenckie .NET działające na w/w uczelni. Piszę o tym, bo jako uczeń tejże politechniki, kuszony wizją zdobycia nowej wiedzy, XBoxa 360, jak i zwolnieniem z większości zajęć które mam we wtorek poszedłem na nią. I nie oszukujmy się, dwa ostatnie powody które podałem to była wystarczająca zachęta by zjawić się chociaż na rejestracji uczestników.
Przeczytaj resztę tego wpisu
MSDN Academic Alliance
MSDN AA, jest programem Microsoftu dla studentów, dzięki któremu mogą oni mieć dostęp do oprogramowania Microsoftu – to tak w skrócie. A dlaczego o tym piszę? Bo i uczelnia na której ja się kształcę posiada dostęp do tego programu. I w tej notce chce to opisać.
Przeczytaj resztę tego wpisu
cat2xml
Przedstawiam kolejne narzędzie które mi się przydaje, a które ostatnio napisałem. Jest nim: cat2xml, program który wczytuje strukturę katalogów i zapisuje ją do poprawnego pliku XML.
Co program zapisuje:
- Nazwę pliku
- Atrybuty pliku
- Daty dostępu, stworzenia pliku i ostatniej modyfikacji – w postaci uniksowego znacznika czasu.
- Prawidłową wielkość pliku – dla wszystkich plików, nawet tych powyżej 4 GiB
Dane są zapisywane tylko i wyłącznie w unikodzie, co oznacza że plik jest 2 razy większy niż mógłby być. Ale ma to także swoje dobre strony, bo nie uciekną nam dodatkowe informacje o znakach, na przykład gdybyśmy mieli w nazwie folderu/pliku jakiś znak z cyrylicy albo jakiegoś innego egzotycznego alfabetu. I też będzie można pobrać nazwy plików które są dłuższe niż 280 znaków.
Plik wykonawczy wymaga MS Visual C++ Redistributables 2010 (x86, x64), kod kompiluje się poprawnie tylko i wyłącznie pod Visualem – niestety.
Program: http://dl.dropbox.com/u/35418266/projekty/cat2xml/cat2xml-1.0.exe
Kod: http://dl.dropbox.com/u/35418266/projekty/cat2xml/cat2xml-1.0.cpp
Funkcja formatująca: printf
Biblioteka standardowa C, nie jest aż tak obfita, jak na przykład ta z PHP, jednak posiada parę idealnych funkcji z których można, albo nawet trzeba, korzystać. Jedną z nich jest funkcja, albo nawet rodzina funkcji o wspólnym członie: printf. Wszystkie one mieszczą się w pliku nagłówkowym: <stdio.h>.
Działanie tych funkcji polega na zapisaniu tekstu podanego jako argument tej funkcji do pliku (fprintf), na standardowe wyjście (printf) i do c-stringa (sprintf). Działanie tej funkcji nie jest jednak tak błahe. Pozwala ona bowiem na wpisanie na standardowe wyjście tekstu ‘sformatowanego’ (btw nie wiem jak to poprawnie przetłumaczyć na polski, więc zostańmy przy tym makaronizmie). Czyli mówiąc po ludzku możemy wyświetlać wartości zmiennych w czytelnych dla ludzi formacie.
Przeczytaj resztę tego wpisu
Doodle or Die – gra w głuchy telefon
Ostatnio trochę się zastanawiam co sprawia że gra (komputerowa) jest dobra. Wcześniej myślałem że liczy się tylko fabuła, ale dzięki takiemu stwierdzeniu wiele starszych gier które lubiłem i kiedyś grałem mogła ‘nie być dobra‘. Trzeba było przemyśleć tą koncepcje. Teraz mogę powiedzieć, że najważniejsze w grze to pomysł, szczególnie w grze którą mam zamiar teraz przedstawić.
Doodle or die to gra o banalnym i genialnym w swej prostocie pomyśle, cała zabawa polega na tym że mamy opisać podany nam obrazek, albo narysować z opisu jakiś obrazek. Czyli przeniesienie do internetu zabawy w głuchy telefon. Cała zabawa polega na tym, że dwaj różni internauci z takiego samego opisu mogą narysować coś zupełnie różnego i tak samo dla obrazków. Dwaj różni internauci mogą opisać jeden obrazek na dwa różne sposoby. Czasami więc wychodzą… dziwne rzeczy.
Sama ‘rozgrywka‘ w grze wygląda tak, że mamy opisać obrazek albo go narysować z opisu kogoś innego i tak na zmianę. Czasami gra poprosi nas o rozpoczęcie zupełnie nowego łańcucha przez narysowanie czegoś lub wpisanie czegoś. Wszystkie węzły – bo tak nazywają się pojedyncze gry w których uczestniczyliśmy – są wyświetlone na stronie głównej gry, więc zawsze można zobaczyć jak doszło do tego opisu lub obrazka który My dostaliśmy.
Na koniec ostrzeżenie. Ja o tej grze dowiedziałem się na 4chanowskim /v/, więc w grze możecie oczekiwać różnego rodzaju “distrubing pics”, Sonica (nie wiem dlaczego, ale w prawie każdym węźle można było znaleźć tą niebieską kulkę) i innych dziwnych obrazków załadowanych uploaderem a nie narysowanych.
Mówiąc szczerze, to jest największa zmora tej gry, gdy różni dziwni ludzie nie chcą się bawić i nie opisują obrazka tylko wklejają jakieś dziwne rzeczy do pola opisu i nie rysują tego o co ich poproszono tylko Sonica/pornosy z furry w roli głównej itp.
Mimo jednak tej niedogodności warto tej grze dać szanse, bo nie jest jeszcze spustoszona przez spammerów, cheaterów i innych. Aha, tylko pamiętajcie żeby się kiedyś oderwać, gra jest bardzo uzależniająca…
Cisza i spokój…
Tak, cisza i spokój jest w tym moim miejscu ostatnio – tak jak na soupie zresztą. Jest to związane z tym że zacząłem studiować na Politechnice Opolskiej – Informatykę. I jak na informatyka przystało, nie wiozłem ze sobą komputera – what a shame.
Dropbox – czyli chmura dla każdego
Dropbox, jest to usługa świadczona przez firmę o tej samej nazwie pozwalająca na przechowywanie swoich danych w chmurze. Do czego może się takie coś przydać? Po pierwsze do przechowywania kopii zapasowych dokumentów, albo do synchronizowania dokumentów/plików między paroma komputerami, gdzie przynoszenie pendrive’a jest uciążliwe/nie możliwe, o nagrywaniu płyt CD/DVD – lub nawet o dyskietkach – nie wspominając.
Wersja darmowa Dropboxa oferuje od 2 GiB do 10 GiB – jeśli dobrze pamiętam, co prawda zdobycie tych 10 GiB jest trochę uciążliwe ale to możliwe. Standardowo przy instalacji dostajemy 2 GiB przestrzeń na serwerach firmy. By z nich skorzystać należy zainstalować oprogramowanie udostępnione na stronie usługi, można co prawda skorzystać także z interfejsu internetowego usługi, ale nie jest to aż tak wygodne jak program.
Po zainstalowaniu programu – który działa na Windowsie, Linuksie i MacOsie – zostaniemy poproszeni o zalogowanie się lub zarejestrowanie. Nie jest to jakieś skomplikowane więc tego opisywać nie trzeba. Domyślny folder który będzie synchronizowany z naszą prywatną chmurą znajduje się w Moje Dokumenty/Dropbox. Jeśli do niego wejdziemy, to zauważymy że obok ikonek wszystkich plików i folderów w nim, znajdują się dodatkowe symbole. Zielony ptaszek oznacza że wersja pliku/folderu jest u nas identyczna jak w chmurze, zaś 2-strzałki układające się w koło na niebieskim tle oznacza że dany plik/folder jest różny od tego co jest w chmurze i należy go synchronizować.
Teraz zawsze gdy uruchomimy program i coś w naszym dropboxowym folderze zmienimy, to wszelkie zmiany zostaną zsynchronizowane z serwerem, a gdy zalogujemy się z innego komputera także z tym innym komputerem.
Do czego może nam się ów dropbox przydać? Do tego do czego został wymyślony, czyli do synchronizacji plików między naszymi komputerami. Oprócz tego mamy także możliwość udostępniania tych plików dla wszystkich – albo raczej dla tych którzy mają odpowiedni link. Możemy także dzielić nasze pliki z innym kontem przez shared folders, ale jako że mi to nie było potrzebne, nie korzystałem z tego, więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć.
Jak pisałem, najpierw mamy tylko 2 GiB miejsca w naszej prywatnej chmurze. Ale jak to zwiększyć, do tych 10 GB? Jest na to jeden sposób, musimy przekonać paru naszych kolegów (~32 kolegów), by zarejestrowali się z naszego ref-linku – ja też was o to proszę
. Jeśli ktoś zarejestruje się z naszego linku to dostaniemy dodatkowe 250 MiB, i my i nasz kolega. Jeśli zaś jesteśmy studentami, albo mamy e-maila w domenie *.edu, możemy podwoić ilość miejsca dostawanego za jednego ref-linka, czyli będziemy dostawać 500 MiB i będziemy mogli zwiększyć zapas naszego miejsca o 16 GiB ( czyli do 18 GiB na darmowy koncie ). By to zrobić należy się zweryfikować na stronie: https://www.dropbox.com/edu – należy mieć już utworzone konto. Niestety Politechniki Opolskiej z automatu nie zatwierdza
– choć myślę że przez domenę edu.pl. By dostać jeszcze 250 MiB należy wykonać 5 zadań ze strony: https://www.dropbox.com/gs.
finfo
Ostatnio napisałem sobie prościutki program którego zadaniem jest wypisywanie na ekran atrybutów plików/katalogów, mi był potrzebny może komuś się przyda…
Program zaawansowany nie jest, potrafi wyświetlić:
- Nazwa pliku – zaawansowany feature co nie he he
- Wielkość pliku – jest wyświetlane 6 wartości, wyższa i niższa część 64 bitowego inta (tak Windows przechowuje – albo zwraca – wielkość pliku), wielkość pliku w bajtach, kilobajtach, megabajtach i gigabajtach.
- “Czasy” plików – czyli w kolejności: czas stworzenia pliku, czas ostatniej modyfikacji i czas ostatniego dostępu do pliku. Te wartości są zwracane w postaci unixowego timestampa.
- Atrybuty pliku – wyświetlane są jakie artybuty plik posiada, wszystkie artybuty można znaleźć tutaj: http://msdn.microsoft.com/en-us/library/gg258117(v=vs.85).aspx
Tutaj znajduje się kod źródłowy: http://dl.dropbox.com/u/35418266/projekty/finfo/finfo-0.1.3.cpp
A tutaj wersja binarna pod Windowsa: http://dl.dropbox.com/u/35418266/projekty/finfo/finfo-0.1.3.exe